Połóg i regeneracja · 0-6 tygodni po porodzie · 12 min czytania
Baby blues, depresja i lęk po porodzie
Płaczliwość przez kilka dni może być baby blues. Cierpienie, które trwa, narasta albo zabiera poczucie bezpieczeństwa, wymaga pomocy.
Baby blues
W pierwszych dniach po porodzie bardzo częste są płaczliwość, drażliwość, huśtawki nastroju, poczucie przytłoczenia i lęk. To tzw. baby blues: zwykle zaczyna się kilka dni po porodzie i mija do około 2 tygodni. Nie wymaga zawstydzania ani rad typu „ciesz się dzieckiem”, tylko snu, jedzenia, odciążenia i spokojnej obecności bliskich.
Baby blues ma falować i słabnąć, nie rozlewać się na całe życie. Mama może płakać przy reklamie, złościć się o kubek, bać się kąpieli dziecka i za godzinę śmiać się z tego samego. Kluczowe jest to, że między falami wraca kontakt, chwile ulgi i poczucie, że da się dotrwać do kolejnego karmienia.
Co realnie pomaga przy baby blues
- Dwie-trzy godziny snu bez przerwy, jeśli da się zorganizować zmianę.
- Ciepły posiłek i woda w zasięgu ręki, nie tylko słodycze jedzone w biegu.
- Ograniczenie odwiedzin i wiadomości, jeśli rozmowy nasilają napięcie.
- Jedna osoba, której można powiedzieć prawdę bez usłyszenia „przesadzasz”.
- Kontakt z położną, jeśli płaczliwość łączy się z bólem, problemem karmienia albo lękiem o dziecko.
Kiedy to może być depresja albo lęk
Jeśli objawy trwają dłużej niż 2 tygodnie, nasilają się, pojawia się poczucie beznadziei, winy, trudność w więzi z dzieckiem, stały lęk, drażliwość, brak snu mimo okazji do odpoczynku albo myśli o zrobieniu krzywdy sobie lub dziecku - to sygnał do pilnego powiedzenia o tym położnej, lekarzowi rodzinnemu, ginekologowi albo psychiatrze.
Depresja poporodowa może zacząć się w ciąży, zaraz po porodzie albo w pierwszym roku po narodzinach. Leczenie pomaga: psychoterapia, wsparcie środowiskowe, a czasem leki dobrane także do karmienia piersią. Proszenie o pomoc nie oznacza, że ktoś zabierze dziecko; oznacza, że rodzina dostaje opiekę.
Lęk poporodowy bywa mniej oczywisty niż depresja. Może wyglądać jak ciągłe sprawdzanie oddechu dziecka, przerażenie kąpielą, natrętne obrazy krzywdy, unikanie wychodzenia z domu, niemożność odpoczynku mimo skrajnego zmęczenia albo wybuchy złości po godzinach napięcia. To też jest powód do pomocy, nie dowód, że mama „nie nadaje się” do macierzyństwa.
Co powiedzieć lekarzowi lub położnej
- Od kiedy objawy trwają i czy są coraz mocniejsze.
- Czy mama śpi, gdy ma możliwość snu, czy napięcie nie pozwala zasnąć.
- Czy pojawiają się myśli o zrobieniu krzywdy sobie, dziecku lub zniknięciu.
- Czy są natrętne obrazy, napady paniki, poczucie nierealności albo głosy.
- Czy w przeszłości była depresja, lęk, choroba afektywna dwubiegunowa, psychoza albo trauma.
Czerwone flagi psychiczne
- Myśli samobójcze, plan zrobienia sobie krzywdy albo poczucie, że rodzina byłaby beze mnie bezpieczniejsza.
- Impulsy zrobienia krzywdy dziecku lub lęk, że zaraz stracę kontrolę.
- Omamy, urojenia, przekonanie, że dziecko jest złe/obce, skrajna dezorganizacja albo brak snu z pobudzeniem.
- Nagłe, bardzo nietypowe zachowanie, dezorientacja, podejrzliwość lub szybkie zmiany nastroju po porodzie.
- Brak jedzenia, picia, snu i kontaktu z rzeczywistością przez wiele godzin.
Jak pomagać, żeby nie dokładać wstydu
Najgorsze zdania brzmią niewinnie: „inni mają gorzej”, „przecież dziecko jest zdrowe”, „ciesz się”, „nie nakręcaj się”. One zamykają rozmowę. Lepsze są zdania krótkie i konkretne: „widzę, że jest bardzo ciężko”, „nie będziesz z tym sama”, „dzwonimy po pomoc”, „ja biorę dziecko na godzinę, ty śpisz/prysznic/jedzenie”.
Pomoc nie może być tylko rozmową o emocjach. W połogu psychika bardzo zależy od snu, bólu, karmienia, jedzenia i przeciążenia bodźcami. Partner, rodzina lub przyjaciółka pomagają najskuteczniej wtedy, gdy zdejmują zadania: pranie, posiłki, apteka, telefon do położnej, odpisywanie rodzinie, spacer z dzieckiem, pilnowanie wizyty.
Jeśli mama mówi o śmierci, zniknięciu, skrzywdzeniu siebie albo dziecka, nie negocjujcie tego w domu i nie zostawiajcie jej samej. Przy bezpośrednim zagrożeniu życia dzwońcie pod 112. Przy kryzysie psychicznym bez natychmiastowego zagrożenia organizujcie pilny kontakt z lekarzem, psychiatrą, położną, NPL albo centrum wsparcia.
Plan bezpieczeństwa na lodówkę
- Kto przejmuje dziecko, gdy mama mówi: „nie daję rady”.
- Do kogo dzwonimy w rodzinie lub wśród przyjaciół bez tłumaczenia się.
- Numer do położnej, POZ/NPL, najbliższej izby przyjęć i 112.
- Jedno zdanie-hasło, po którym nie dyskutujemy, tylko uruchamiamy pomoc.
- Zasada: przy myślach samobójczych lub impulsach skrzywdzenia dziecka mama nie zostaje sama.
Ojcowie i partnerzy też mogą chorować
Depresja i lęk po narodzinach dziecka dotyczą także ojców i osób partnerskich. Częściej maskują się złością, wycofaniem, pracoholizmem, alkoholem albo ciągłym napięciem niż płaczem. Jeśli dom zaczyna funkcjonować na przetrwaniu, wsparcia potrzebuje cały system, nie tylko mama.
Partner może jednocześnie wspierać i sam potrzebować wsparcia. Jeśli codziennie funkcjonuje na złości, przestaje spać, pije więcej, ucieka w pracę, czuje obojętność wobec dziecka albo ma myśli, że rodzina byłaby bez niego lepsza, to nie jest „twardy charakter”. To sygnał do rozmowy z lekarzem lub terapeutą.
- Depresja poporodowa zawsze wygląda jak płacz i brak miłości do dziecka.
- Może wyglądać jak lęk, drażliwość, odrętwienie, perfekcjonizm, bezsenność albo poczucie winy.
- Leki psychiatryczne oznaczają koniec karmienia piersią.
- Część leków można dobrać także przy karmieniu. Decyzję podejmuje się z lekarzem, ważąc korzyści i ryzyka.
- Jak powiem o myślach natrętnych, zabiorą mi dziecko.
- Celem zgłoszenia jest pomoc i bezpieczeństwo. Ukrywanie objawów zwiększa ryzyko, a leczenie je zmniejsza.
Czytaj artykuł w Bimbi